Barwy jesieni w rytmie slow

19
świece i dzbanek

Kiedy piszę ten artykuł, o moje szyby uderzają grube krople deszczu. Grzejniki są gorące, ja otulam się ulubionym kardiganem, w kubku z sowami paruje herbata, a na parapecie dostojnie prezentuje się jarzębina zerwana podczas spaceru z moim psiakiem.

Jaką jesień widzisz?

Ostatnie dni potwierdzają moje domysły – lato się skończyło. Jesień postanowiła, że ujawni się bez skrępowania i przyjdzie do nas zdecydowanym krokiem. Kiedy o niej słyszysz, co przychodzi Ci do głowy? Plucha, ulewa, szare niebo, ciepłe kurtki, zimno, wilgoć albo krótkie dni? Jeżeli tak właśnie pomyślałeś, to oznacza, że jesteś jednym z tych marudnych ludzi, którzy psioczą na każdy liść, kałużę i każdy powiew wiatru. Naprawdę chcesz taki być? Posępny, smutny i poirytowany? Tylko dlatego, że nadeszła kolejna pora roku? Daj spokój!

Coś Ci powiem. Tak w tajemnicy. Też kiedyś taka byłam. Och, ile ja potrafiłam włożyć energii w marudzenie, to tylko dobry Bóg wie. Przyznam, że okazało się to bardzo męczące. Pewnego dnia usiadłam na parapecie w swoim pokoju, kiedy za oknem panowała jesienna aura, i przyznałam szczerze sama przed sobą, że nie chcę taka być. Chcę zarażać ludzi radością i uśmiechem. Chcę odkrywać szczęście w drobnych rzeczach. Dziękować za wspaniałe momenty w życiu, ale i za te trudne, dzięki którym uczę się najwięcej. Chcę widzieć szklankę do połowy pełną. Chcę tańczyć w deszczu. Od tamtego momentu codziennie pracuję nad sobą i jestem całkiem innym człowiekiem. Uczę się życia od nowa i jest mi z tym błogo.

Cały artykuł przeczytasz w drugim numerze „Blogostrefy. Jedynego takiego czasopisma dla blogerów”. Przejdź do sklepu.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułTwoja wizytówka: zadbane paznokcie
Następny artykułKonkursy pod lupą
Jolanta Piasta
Zakochana bez pamięci w życiu. Gotuje, czyta i robi milion rzeczy na minutę. Ale to fotografia zajmuje specjalne miejsce w jej sercu. Dzieli się urywkami swojej codzienności na blogu (www.makelifetasty.pl), pracuje na swój własny sukces.