Birma – kraina tysięcy pagód

51
birma

Z każdym rokiem coraz więcej turystów podróżuje po tym wspaniałym kraju, jednak
nadal w wielu miejscach pojawienie się człowieka o jasnym kolorze skóry jest swego
rodzaju wydarzeniem. Birma to kraj, który wzbudził we mnie wiele uczuć – od smutku, poprzez głębokie przemyślenia na temat biedy i warunków, w jakich żyją mieszkańcy, aż po radość, gdyż właśnie w Myanmar spotkałem bardzo życzliwych, szczęśliwych i uśmiechniętych ludzi.

Pierwszy raz

Pierwsze zetknięcie z Birmą było mocne i intensywne – po dotarciu do Mandalaj udałem się
na długi spacer w okolice rzeki Irawadi. Chciałem się zgubić i poczuć klimat tego
nieskażonego jeszcze globalną turystyką kraju. Plan został wykonany w stu procentach, a
małe drewniane domki na brzegu rzeki, w których żyją ludzie wraz ze swoimi zwierzętami,
zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. W dodatku byłem tam jedynym człowiekiem „z
Zachodu”, więc wzbudzałem ogromne zainteresowanie swoją obecnością. Dzieciaki wesoło
wołały „Mingalaba” (cześć), wskazując palcami na młodzika, który pływał w starej lodówce
jak w łódce, machając do mnie z szerokim uśmiechem. To właśnie tych uśmiechów nigdy nie
zapomnę, często brunatnych od betelu – niezwykle popularnej w Birmie używki – ale zawsze radosnych i szczerych. Bardzo szybko zrozumiałem, że dla mieszkańców jestem egzotyczny i kolorowy. Potwierdzały to czasem nieśmiałe prośby miejscowych o wspólne selfie.

Cały artykuł przeczytasz w trzecim numerze „Blogostrefy. Jedynego takiego czasopisma dla blogerów”. Przejdź do sklepu.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułDlaczego warto robić transmisje live
Następny artykułDziałaj i bądź dla siebie dobry
Łukasz Adamik
Podróżnik, twórca jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich instagramów o tematyce podróżniczej. Od września 2017 roku w ośmiomiesięcznej podróży dookoła Azji. Głodny świata, zafascynowany ludźmi oraz przyrodą. Nie wyobraża sobie życia bez zwiedzania świata, a na każdym wyjeździe wpada na pomysł kilku kolejnych wypraw. Autor bloga W podróży życia.