Debiut – z czym to się je?

19

Rynek książki – kapryśny, milczący, wymagający. Dla starych wyjadaczy bywa łaskawy, początkujących (często niedoszłych) autorów wkłada między wiersze. Pisarze od zawsze próbują go oswoić, ale niewielu udaje się poskromić tę zachłanną bestię, bowiem nigdy nie wiadomo, czy zaiskrzy, czy da się udobruchać, zainteresować. Czy wobec tego debiutanci – uzbrojeni w pióra, słowa, wielkie marzenia i dobre chęci – mają szansę na podbój serc potencjalnych czytelników? Jedno jest pewne: kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana, więc trzeba wyjść z szuflady i zmierzyć się z debiutem – innej drogi nie ma.

W rozmowie wzięli udział:

Michał Biarda

Ewa Pirce

Bruno Kadyna

Dominika Smoleń

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułBlogowa reklama dźwignią współczesnego handlu?
Następny artykułDzieci i książki. Przyjaźń na zawsze.
Marzena Gaczoł
Absolwentka polonistyki z uprawnieniami pedagogicznymi, edytorstwa oraz pedagogiki osób niesłyszących i niedosłyszących (surdopedagogiki) we Wrocławiu. Nauczycielka w szkole podstawowej i gimnazjum. Związana z branżą rozrywkową w zakresie sportu i rekreacji. Miłośniczka dobrych książek, w tym również literatury dziecięcej. Właścicielka bloga recenzenckiego z kulinarnym dodatkiem – Matka Puchatka (www.matkapuchatka.pl), współpracująca z polskimi autorami oraz wiodącymi na rynku książki wydawcami. Nie boi się nowych wyzwań i długofalowych projektów, chętnie podnosi sobie poprzeczkę, dając z siebie 100%. Mama sześciolatki, zakochana w tureckich klimatach i quillingu.