Z wizją do celu, czyli liczy się efekt

8
ola

Zakupy w centrach handlowych zwykle przyprawiają mnie o ból głowy. Tym razem
jednak było inaczej, a to za sprawą dość wygadanej dziewczynki, przed którą przyszło mi stać w kolejce do kasy w jednym ze sklepów z wyposażeniem wnętrz. Mała prowadziła rozmowę ze swoją mamą, co chwila wyciągając coś z koszyka i wkładając z powrotem.

– Lampkę postawię obok swojego łóżka, wiesz, na tej niskiej szafeczce, na której stoi już
budzik. Aniołki powieszę nad fotelem, przy złotych dzwoneczkach. Super, że kupiłyśmy te
żółte podusie, będą ślicznie wyglądały na granatowym kocu. Mamo, a mogę wziąć jeszcze
jeden złoty łańcuch?

Nie usłyszałam już odpowiedzi mamy, bo moje myśli pędziły jak szalone, a wyobraźnia
podsunęła mi obraz dziecięcego pokoju, aniołków nad fotelem, złotych dzwoneczków,
żółtych poduszek. Wizja, którą roztoczyła przede mną mała dziewczynka, spowodowała, że
stanie w kolejce okazało się ogromną przyjemnością.

Taką przyjemnością jest praca nad okładką naszego magazynu. Ustalenie, na czym mi
zależy, czego potrzebuję, jakie zdjęcie odda klimat treści oraz które tytuły powinny pojawić
się na okładce. Pomysłów najczęściej mam mnóstwo, bo i wizja na początku jest jeszcze
nieco zamglona, niedookreślona. Z upływem czasu wykreślam punkty, odrzucam elementy,
które nie są możliwe do zrealizowania, nie sprawdzą się i leżą zbyt daleko od wyznaczonego
celu. Potem przychodzi lęk. Strach, że może się nie udać, a efekt finalny nie będzie zgodny z
moimi wyobrażeniami. Słowa mają ogromną moc, pod każdym kryje się konkretna informacja dla odbiorcy, i to właśnie ona wywołuje działanie.

O tym, dlaczego tak ważne jest szczegółowe określanie swoich potrzeb, kreowanie wizji
efektu finalnego oraz szukanie drogi porozumienia między przedsiębiorcą a klientem,
rozmawiałam z Karoliną Hrynek – autorką zdjęcia Aleksandry Dobies, które ozdobiło okładkę
bieżącego numeru naszego pisma.


Karolina Hrynek

Nie jest fotografem. Jest FOTOGRAFKĄ. Od „fotografa” Fotografka różni się spojrzeniem i
emocjonalnością. Uprawiana przez nią fotografia zbliża się w różnym stopniu do fotografii
ekspresyjnej, abstrakcyjnej, kubistycznej i psychologicznej – jej prace mogą się odnaleźć w każdym z tych nurtów, a jednocześnie w żadnym z nich do końca. Jednak z każdego z nich czerpie pomysły, inspiracje. Interpretuje, a następnie miesza po swojemu w różnych proporcjach. Z największą pasją oddaje się przede wszystkim fotografii kobiecej: w wersji modelingowej, rodzinnej, okolicznościowej lub bardzo osobistej. Część swoich zdolności odziedziczyła po Tacie – fotografie reportażowym i portretowym. To jemu zawdzięcza oglądanie świata przez pryzmat uczuć oraz szczególne podejście do człowieka przed obiektywem. I w ten sposób, jako dwudziestoparolatka, zaczęła fotografować martwą naturę tak, aby za pomocą obrazu przekazać swoje emocje. Czas na człowieka przyszedł
znacznie później. Od paru lat działa w województwie warmińsko-mazurskim jako freelancer, budując markę firmy Fotografka. Żadnego fotografa ani tym bardziej Fotografki nie powinno się oceniać po słowach, a jedynie po zdjęciach, które z przyjemnością prezentuje w swoim portfolio: www.fotografka.olsztyn.pl.

Cały artykuł przeczytasz w trzecim numerze „Blogostrefy. Jedynego takiego czasopisma dla blogerów”. Przejdź do sklepu.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułCzy warto robić TO z blogerem?
Następny artykułMultibiznes – jak wybrać kierunek swojego biznesu?
Katarzyna Berska
Absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Literaturoznawca i językoznawca. Project menagerka. Wielokrotna koordynatorka projektów unijnych, między innymi w Stowarzyszeniu Drzewo Pokoleń. Współpracowała z Narodowym Centrum Kultury, Muzeum Etnograficznym, Centrum Edukacji Obywatelskiej oraz Zamkiem Królewskim w Warszawie. Nauczycielka, choreografka. Mama trójki dzieci, żona policjanta. Kocha książki, dobrą muzykę, poranki i swoje psy.