Zanzibar – barwy Czarnego Lądu

43
plaża

Niesamowite połączenie bieli z błękitem tonące w szmaragdzie, upstrzone tu i ówdzie pstrokatą bawełną kładącą się miękko na delikatnych powiewach ciepłego wiatru.

Ocean na wyciągnięcie ręki

Nazwa Zanzibar pochodzi z języka arabskiego i dosłownie oznacza „piękną wyspę” – można śmiało uznać, że to miano pasuje do niej idealnie. Zanzibar jest jak marzenie. To jedno z tych miejsc, które podziwia się w katalogach biur podróży z cichą nadzieją, że kiedyś uda się spędzić tu choćby tydzień, byle tylko zasmakować odrobiny Czarnego Lądu, byle móc spojrzeć w błękit nieba i obracając w dłoni drobne ziarenka ciepłego piasku, oderwać się od „tu i teraz”.

Zanzibar kojarzy się przede wszystkim z niebiańskimi plażami oprószonymi białym, miękkim jak cukier puder piaskiem. To również zapierające dech w piersiach widoki – niczym z pocztówki – kuszący szmaragdowoturkusowy Ocean Indyjski, który opływa rozgrzane słonecznymi promieniami ciało. Smukłe palmy, bujna, dzika roślinność, która koi zmysły i uczy pokory.

Cały artykuł przeczytasz w drugim numerze „Blogostrefy. Jedynego takiego czasopisma dla blogerów”. Przejdź do sklepu.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułGdy zamiast uśmiechu pojawiają się łzy
Następny artykułWłochy, jakich nie znacie
Marzena Gaczoł
Absolwentka polonistyki z uprawnieniami pedagogicznymi, edytorstwa oraz pedagogiki osób niesłyszących i niedosłyszących (surdopedagogiki) we Wrocławiu. Nauczycielka w szkole podstawowej i gimnazjum. Związana z branżą rozrywkową w zakresie sportu i rekreacji. Miłośniczka dobrych książek, w tym również literatury dziecięcej. Właścicielka bloga recenzenckiego z kulinarnym dodatkiem – Matka Puchatka (www.matkapuchatka.pl), współpracująca z polskimi autorami oraz wiodącymi na rynku książki wydawcami. Nie boi się nowych wyzwań i długofalowych projektów, chętnie podnosi sobie poprzeczkę, dając z siebie 100%. Mama sześciolatki, zakochana w tureckich klimatach i quillingu.