Dzień z życia dziennikarki

48
katarzyna

– O tam, hawok – cedzi słowa mężczyzna z papierosem w ustach i kieruje wskazujący palec, mocno pożółkły na opuszku, w zachodnią stronę.

„Tu haw, tam hawok” – tak mówiła moja babcia, gdy chciała powiedzieć, że to całkiem blisko, niedaleko. Dzięki temu wiem, że jesteśmy już prawie na miejscu. Ja wiem, bo znam gwarę sądecką, ale nasz kierowca, Edzio, już nie. Widzę, że się denerwuje, zresztą jak zwykle, gdy wyjeżdżamy gdzieś na materiał, a on pierwszy raz ma dojechać do danej miejscowości. Jeździmy bez nawigacji. W 2006 roku mało kto ją ma, a już na pewno nie ma jej Edzio w swoim starym renault. Ma za to mapę i koniec języka za przewodnika. Tyle że dotrzeć do Kowalskich, którzy mieszkają na końcu Golcowej (Podkarpacie, prawie koniec świata) i którzy wcale się nas nie spodziewają, nie jest tak łatwo. Ich nazwisko nic nie mówi mężczyźnie z ogorzałą twarzą, który spod sklepem w Domaradzu kieruje nas „tam hawok” do Golcowej.

Cały artykuł przeczytasz w trzecim numerze „Blogostrefy. Jedynego takiego czasopisma dla blogerów”. Przejdź do sklepu.