Nie przenoście nam See Bloggers… Relacja Karoliny Brzuchalskiej.

66

Znane przysłowie mówi, że do trzech razy sztuka. Nigdy szczerze mówiąc nie wierzyłam w tę prawidłowość, ale w przypadku tegorocznej edycji SeeBloggers sprawdziła się w 100%. Wydarzenie odbyło się w oryginalnej przestrzeni EC1 Łódź – Miasto Kultury, które było również partnerem strategicznym festiwalu. To był mój drugi raz na tej konferencji. Pierwszy przeżyłam dokładnie rok temu w Gdyni i już wtedy powiedziałam sobie, że na kolejnej edycji też muszę być. Przede wszystkim dla ludzi, którzy tam przyjeżdżają.

Kiedy pierwszy raz jechałam na SeeBloggers, nie miałam pojęcia czego mogę się tam spodziewać. Oczywiście, zawsze znajdzie się interesujący wykład, warsztaty warte odwiedzenia – tak naprawdę każdy bloger, vloger, youtuber czy instagramer znajdzie na blogerskiej konferencji coś dla siebie. Możecie mi wierzyć lub nie, ale tegoroczna edycja przygotowana była naprawdę z rozmachem. O tym jednak za chwilę.

Buntowniczka z wyboru, czyli ile można stracić przez własny upór

Myślę, że to co teraz napiszę, nie będzie żadną tajemnicą. A już na pewno nie taką wstydliwą 😉 Kocham Trójmiasto – jestem w stanie poświęcić dla wyjazdu w tamtym kierunku naprawdę wiele. Dlatego, kiedy dowiedziałam się, że konferencja SeeBloggers zostaje przeniesiona do… Łodzi, w mojej głowie zrodził się bunt. Do Łodzi? Naprawdę? Przecież tam nawet żadna rzeka nie płynie!

Po tym odkryciu stwierdziłam, że nie. Absolutnie nie ma mowy, żebym pojechała na konferencję do Łodzi. I trwałam w tym postanowieniu, aż zostały ogłoszone pierwsze wyniki. I wtedy dopiero zrobiło mi się żal. Dla mnie bowiem dużo ważniejszą wartością niż ta merytoryczna, jest wartość dodana – ludzie, którzy tam przyjeżdżają. A okazało się, że przyjeżdża ich naprawdę wiele. Tych znanych i mniej znanych. Uwielbianych przez tłumy i uwielbianych przeze mnie.  Zrozumiałam, że przez własny upór tracę jedną z niewielu okazji, kiedy przez całe 2 dni możemy być, rozmawiać i inspirować się nawzajem.

Nie wiem, czy był drugi nabór – podejrzewam, że tak. Od kilku osób na miejscu słyszałam taką plotkę 😉 Osobiście przegapiłam. Ale na szczęście Kasia, redaktor naczelna Blogostrefy, napisała do mnie z propozycją wyjazdu z ramienia czasopisma, za co jestem jej szalenie wdzięczna. Po pierwsze dlatego, że miałam możliwość być w Łodzi. Po drugie dlatego, że mogę się z Wami podzielić relacją z tego wydarzenia. A zatem do rzeczy.

Lans czy naprawdę dobrze przygotowane wydarzenie?

Tegoroczna konferencja SeeBloggers była VI edycją tego jednego z największych spotkań twórców internetowych. I muszę przyznać, że została przygotowana naprawdę z rozmachem. Na jednym z blogów przeczytałam, że było „lansiarsko”. Trochę tak – jednak zupełnie nie odebrało to wydarzeniu wartości. Organizatorzy zaprosili nie tylko celebrytów, najbardziej znanych bloggerów i influencerów, ale też niemal 2000 uczestników. Już sama ta liczba sprawia, że zaczyna się kręcić w głowie. To była naprawdę niesamowita okazja do networkingu, porozmawiania z osobami, które na co dzień tylko „czytamy” na ekranach laptopów oraz tymi, które widujemy na ekranach telewizorów.

Organizatorzy przygotowali kilka naprawdę ciekawych prelekcji i warsztatów. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Konferencję zapoczątkował wykład Macieja Budzicha na temat perspektywy i przyszłości blogosfery, a także zmian w niej zachodzących. Uczestnicy dowiedzieli się między innymi, czym jest i jak działa influencosfera i w jakim kierunku warto podążać. Podczas paneli zaproszeni goście dyskutowali między innymi o wartości zaangażowanej społeczności i jej wpływie na rozwój blogów, a także o bardzo powszechnym i rozprzestrzeniającym się lawinowo wręcz, hejcie.

Niezwykle ciekawy i wywołujący salwy śmiechu okazał się wywiad z Kasią Nosowską – ikoną muzyki rockowej, obecnie prowadzącej niezwykle popularne konto i kanał na Instagramie @nosowska.official. Sama osobowość Kasi Nosowskiej przyciąga tłumy, natomiast to, co wyczynia ona podczas swoich Instastories to prawdziwy majsersztyk. Myślę, że nie pomylę się, jeśli napiszę, że był to jeden z najciekawszych i najbardziej angażujących wykładów podczas konferencji SeeBloggers.

Także amatorzy fotografii nie mogli narzekać na przygotowane dla nich propozycje. Wykład Jakuba Kaźmierczaka, podczas którego przekonywał on, iż najlepszy aparat to ten, który mamy przy sobie, a piękne zdjęcia są jedną z dróg do sukcesu bloga, był naprawdę interesujący. Nic jednak nie przebije fotospaceru zarówno po EC1 jak i po samej Łodzi.

Wykłady, warsztaty, prelekcje, możliwość porozmawiania w kuluarach, a jako wisienka na torcie Gala Hasztagów oraz koncert Kasi Nosowskiej – wszystko to w otoczeniu industrialnej Łodzi. I w tym miejscu właśnie muszę zwrócić honor temu miastu. Nie szkodzi, że nie ma w Łodzi rzeki, zupełnie nie przeszkadza, że jest to miasto przemysłowe – Łódź z roku na rok staje się zagłębiem kultury i śmiało może zacząć konkurować z największymi miastami Polski. Mnie osobiście urzekła druga strona Łodzi. Ta niewidoczna z zewnątrz. Ta wymagająca zapuszczenia się w zakamarki bram, gdzie miejscami można poczuć się jak w bajce. Na pewno tam wrócę. Nie bez wpływu na mój odbiór tego miasta była bardzo pouczająca rozmowa z rdzennymi mieszkańcami Łodzi – oczywiście blogerami.

To ludzie tworzą atmosferę

Dla mnie jednak atmosferę całego wydarzenia (i chyba każdego innego spotkania tego rodzaju) budują ludzie. Możliwość porozmawiania o współpracy z markami jest wartością dodaną (powiedziałabym nawet, że było ich za dużo), jednak nic nie zastąpi rozmów i osobami, które na co dzień zmagają się z tymi samymi problemami co ja. Dużo w tym roku mówiło się o hejcie – bardziej za kulisami, jednak już wiemy, że edycja VII SeeBloggers będzie poświęcona również temu zjawisku. Sporo można było dowiedzieć się o nowych trendach, posłuchać wykładów znanych osób, wziąć udział w warsztatach prowadzonych przez najlepszych dziennikarzy.

Niezmiernie się cieszę, że miałam okazję być w Łodzi, poczuć tę atmosferę, ponownie złapać bakcyla pisania, zainspirować się działaniami innych. Być może dla osób, które jechały na SeeBloggers po raz pierwszy, wydarzenie mogło okazać się zbyt przytłaczające. Kiedy jednak jesteś tam po raz kolejny – doskonale wiesz, czego szukasz.

I tego Wam życzę – tej wiedzy i zrozumienia, po co znaleźliście się w miejscu, w którym właśnie jesteście.

Karolina

Fot. Karolina Brzuchalska

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułSee Bloggers 2018. Relacja Dagmary Sobczak
Następny artykułPsia miłość
Karolina Brzuchalska
Z wykształcenia germanista, na szczęście dla młodzieży – niepraktykujący. Z zawodu człowiek orkiestra, który żadnej pracy się nie boi. Od lutego prężnie działająca jako wirtualna asystentka pod marką Pretty Well Done. Prywatnie matka dwóch Potworów, żona swojego, wiecznie nieobecnego, męża, właścicielka dwóch kocic i jednej suki. Literacko wyżywa się na blogu Wariacje nie zawsze na temat, nie szczędząc czytelnikom pikantnych przypraw: odrobiny ironii i szczypty sarkazmu. Wirtualny Project Manager, Wirtualny Office Manager, Wirtualna Asystentka i Mentor Wirtualnych Asystentek.