Wirtualna asystentka – człowiek do zadań specjalnych

100
work

Praca w domu – dla wielu kobiet jest to zajęcie idealne, o którym marzą, wstając co
rano z łóżka i jadąc zatłoczonymi ulicami miasta do biura. Po drodze podrzucają dzieci do przedszkola czy szkoły i myślą, jak fajnie byłoby zostać w domu, stamtąd
zarządzać projektami, pisać teksty czy prowadzić kampanie.

Byłam jedną z takich mam. Przez 10 lat zmagałam się z połączeniem pracy dla kogoś,
prowadzeniem domu, chorobami dzieci i wiecznym poczuciem winy, że nie ma mnie przy
nich wtedy, kiedy powinnam być. Aż w końcu powiedziałam sobie: dość! Musiał być jakiś
sposób, by połączyć moje umiejętności i kwalifikacje z pracą freelancera. Wtedy
przeczytałam o zawodzie wirtualnej asystentki.

Cały artykuł przeczytasz w trzecim numerze „Blogostrefy. Jedynego takiego czasopisma dla blogerów”. Przejdź do sklepu.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPokaż, o czym marzysz!
Następny artykułZ wizją do celu, czyli liczy się efekt
Karolina Brzuchalska
Z wykształcenia germanista, na szczęście dla młodzieży – niepraktykujący. Z zawodu człowiek orkiestra, który żadnej pracy się nie boi. Od lutego prężnie działająca jako wirtualna asystentka pod marką Pretty Well Done. Prywatnie matka dwóch Potworów, żona swojego, wiecznie nieobecnego, męża, właścicielka dwóch kocic i jednej suki. Literacko wyżywa się na blogu Wariacje nie zawsze na temat, nie szczędząc czytelnikom pikantnych przypraw: odrobiny ironii i szczypty sarkazmu. Wirtualny Project Manager, Wirtualny Office Manager, Wirtualna Asystentka i Mentor Wirtualnych Asystentek.